www.sztuka-architektury.pl       ustaw jako startową       dodaj do ulubionych      

 

szukaj w serwisie:

R E K L A M A

Niechciane dziedzictwo

Niechciane dziedzictwo
"Zabytki totalitarne"– burzyć czy konserwować?
Mazowiecki konserwator postanowił wpisać do rejestru zabytków warszawski Pałac Kultury i Nauki – wbrew opinii wojewody i części opinii publicznej, dla których budynek ten to wyłącznie niechciany dar Stalina. Spór dotyczy czegoś więcej niż tylko pojedynczego obiektu. Chodzi o to, jak poradzić sobie z tym, co w polskim pejzażu pozostało po totalitarnych ideologiach.


Kiedy wybitny niemiecko-żydowski pisarz Alfred Döblin w 1924 r. oglądał Warszawę, zwrócił uwagę na pośpiech i entuzjazm, z którym mieszkańcy pozbywali się wszechobecnych w mieście prawosławnych – co oznaczało, o czym jeszcze nie wiedział: rosyjskich, zaborczych – cerkwi. Powszechną rozbiórkę uznał najpierw za barbarzyństwo. Dopiero dłużej obserwując odbudowujące się po zaborach społeczeństwo polskie Döblin zrozumiał, że cerkwie nie były w tym miejscu znakiem religijności, ale pieczęcią obcego imperium.

Noga Lenina

Z podobnym entuzjazmem tuż po 1989 r. w całej Polsce burzono pomniki Lenina (te, które przedstawiały Stalina, znikły wkrótce po jego śmierci – i to raczej niezauważenie, w nocy, czego przykładem choćby "ławeczka" w krakowskim Ogrodzie Strzeleckim, w którym dziś stoi pomnik Jana Pawła II). I nikt, albo prawie nikt, nie zastanawiał się wtedy, czy przywódca nie naszej, złowrogiej rewolucji na cokole to forma interesująca architektonicznie, wkomponowana w perspektywę ulicy albo placu.

A tak pomyślany był np. monument przy nowohuckim Placu Centralnym – który po przełomie przemianowany został na Plac im. Ronalda Reagana (co znaczące: nowa nazwa zupełnie nie przyjęła się ani wśród mieszkańców, ani wśród coraz liczniejszych turystów – może więc dla niekłamanego przyjaciela "Solidarności" lepiej było znaleźć miejsce mniej naznaczone poprzednią nazwą).

Nowohucki Lenin z charakterystyczną, wysuniętą do przodu nogą i rękami splecionymi na plecach, wiąże się nie tylko z historią komunistycznej propagandy. Do dziś, i to nie tylko po Nowej Hucie, krążą opowieści o antyreżimowych manifestacjach, które gromadziły się pod nim tylko po to, by zwalić figurę w ciężkim, kamiennym płaszczu. O dźwigu, któremu niemal się to udało. Albo o czerwonej farbie, którą "dekorowano" monument, zanim zdążyły pojawić się armatki wodne. Zdarza mi się opowiadać o tym cudzoziemcom, odwołując się do ich wyobraźni – Lenina od dawna nie ma już bowiem w Nowej Hucie.

Choć – jak widać – znaczeniowe odniesienia pomnika wcale nie są jednoznaczne, nie ma co żałować, że znikł z pejzażu miasta. Może dlatego, że trudno uwolnić się od uwznioślającej funkcji, jaką – z założenia – pełnią pomniki. Wszak w cesarskim Rzymie po każdym zamachu stanu na popiersia nakładano nowe głowy. W niewielkim miasteczku na Bałkanach podczas wojny jugosłowiańskiej ktoś powalił na ziemię wszystkie rzeźbione portrety, które nie miały serbskiego rodowodu.

Z drugiej strony, kiedy przechodzę przez Plac Centralny, czegoś mi brakuje – tak jakby przestrzeń pozostawała niedopełniona. Nie tylko architektonicznie, ale przede wszystkim semantycznie. Paradoksalnie, jakikolwiek nowy element – tablica pamiątkowa, emblematyczny obelisk, albo, nie daj Boże, pomnik amerykańskiego prezydenta – byłby w tej przestrzeni co najmniej dysonansem.

I to jest podstawowy problem związany z niechcianym, ale przecież zmaterializowanym dziedzictwem totalitaryzmów, które przewaliły się przez nasze ziemie. Likwidować je czy pozostawić, a więc w pewien sposób "dowartościować"? Problem dotyczy nie tylko stalinizmu (czy szerzej: PRL-u), ale także okresu III Rzeszy, o którym w tym kontekście mówimy znacznie rzadziej. Dziś, dzięki dystansowi czasowemu, możemy już o nich dyskutować bez emocji. Naturalny (i chyba konieczny) moment burzenia narzuconych pomników minął.

Co ważne dla potencjalnej debaty: dziedzictwa nie wolno wartościować moralnie. Być może bliższe znaczeniu tego pojęcia jest "świadectwo" niż "zabytek". A świadectwa – jak stare, zdarza się, że pisane wrogim piórem kroniki – podlegają ochronie.

Stolica mimo woli

Przykładem w obydwu przypadkach służy Kraków – niemal niezniszczony okupacją, ale za to spauperyzowany w okresie powojennym, istotny zarówno dla propagandy nazistowskiej, jak stalinowskiej.

Zacząć trzeba od dziedzictwa III Rzeszy – od czasów, gdy miasto jagiellońskie, nieoczekiwanie dla samego siebie, stało się siedzibą władz okupacyjnych, a także mimowolną "konkurencją" dla Warszawy, którą okupanci za wszelką cenę starali się zmarginalizować. "Warszawa, miasto prawie półtoramilionowe, które w roku 1939 złożyło dowody swego nastroju walki – odstraszało Niemców zarówno swą odległością, jak i swą wielkością. (...) Spodziewano się, że pięć razy mniejszy Kraków, położony o półtorej godziny drogi od dawnej granicy, będzie można pochłonąć znacznie szybciej" – pisał tuż po zakończeniu wojny Jan Dąbrowski.

Rezydującemu na Wawelu Hansowi Frankowi śnił się wielki, niemiecki Kraków – bez Żydów, z Polakami zepchniętymi za Wisłę. Archiwalia, do których dotarł niedawno prof. Jacek Purchla, wskazują, że Kraków, podobnie jak Linz, Strasburg czy Luksemburg, znajdował się na liście "germańskich" metropolii, które miały zostać unowocześnione – zgodnie z nazistowskimi standardami. Hubert Ritter, absolwent Bauhausu, na potrzeby nazistów przygotowywał plan zagospodarowania przestrzennego dla Krakowa. W widocznych z Wawelu, zrujnowanych Dębnikach stanąć miała monumentalna dzielnica rządowa – "wizytówka Nowych Niemiec na Wschodzie".

"Nowe Dębniki" nigdy nie powstały. W Krakowie istnieją jednak materialne ślady Trzeciej Rzeszy – i to nie tylko na Wawelu, gdzie przewodnicy opowiadają turystom o "skrzydle" Hansa Franka. Stoją budynki mieszkalne przy ulicy Królewskiej, zbudowane dla przybyłych do "stolicy" Generalnego Gubernatorstwa urzędników niemieckich. Ba, naziści zmienili nawet nieco wygląd Rynku, przebudowując gmach Feniksa albo wnętrze kamienicy, w której mieściła się siedziba oddziału NSDAP.

Co z tym wszystkim zrobić? Można starać się zapomnieć. Stopniowo zabudowywać, zasłaniać, rozbierać to, co zostało. Pytanie: czy warto? Czy w ten sposób nie doprowadzi się do tego, że pamięć o tamtych, strasznych czasach zniknie, albo zamieni się w coś tak nierealnego i abstrakcyjnego, że aż niepotrzebnego, ba, nawet podejrzanego. O wiele prostsze – i skuteczniejsze – wydaje się wpisanie niechcianego dziedzictwa w odpowiednią narrację, opowiadającą nie tylko o historii miasta, ale i o jego teraźniejszości.

Przestrzeń władzy

Oczywiście w tej kwestii nie da się porównywać doświadczeń polskich i niemieckich – to, co u nas było narzucone przez okupanta, tam stanowiło emanację własnego państwa. Niemiecki kłopot z materialnymi pozostałościami epoki Hitlera jest też nieporównanie większy – nawet jeśli tylko pomyśleć o ich skali. A jednak sposób, w jaki Niemcy zarządzają swoim niechcianym dziedzictwem, może nas czegoś nauczyć – przede wszystkim mądrej odwagi.

Problem "ikonicznej przestrzeni nazizmu" świetnie rozwiązuje Norymberga, która propagandowo – jako średniowieczna siedziba cesarska – dla III Rzeszy była wręcz istotniejsza od Berlina. Tu od 1933 r. odbywały się zjazdy partyjne NSDAP. Aby nadać im jak najwięcej blasku, technokratyczny architekt Albert Speer zamienił część miasta (siedmiokrotnie większą niż norymberska starówka) w gigantyczny plac budowy. Powstawały kolejne budowle. Luitpoldarena – plac defiladowy otoczony trybunami dla 150 tys. widzów. Zeppelinfeld – kolejny plac defiladowy z trybunami. Grosse Strasse – dwukilometrowa ulica o szerokości 60 m; czterdziestoosobowe oddziały miały na niej defilować przed Führerem. Wreszcie Kongresshalle, odbijająca się w tafli niewielkiego jeziora, nawiązująca do rzymskiego Koloseum.

Nazistom nie udało się dokończyć prac na terenach zjazdów partyjnych (Märzfeld, arena przeznaczona do oglądania parad Wehrmachtu, powstała jedynie w połowie, nie zrealizowano też projektu Stadionu Niemieckiego). Po wojnie miejsce to zaczęło popadać w ruinę, stając się przystanią dla wielbicieli wioślarstwa, piwa i kiełbasek z grilla. Nie oni jednak stanowili problem – najbardziej obawiano się propagandowej siły Parteitagsgelände: młodych ludzi, którzy na ruinach będą chcieli czytać "Mein Kampf".

Tymczasem "prawie 50 lat niepewnego omijania tego miejsca, ta nie dająca się przeoczyć spuścizna narodowosocjalistycznej architektury państwowej cicho, lecz uparcie dopominała się refleksji. W końcu stało się jasne, że każda próba uniknięcia dyskusji z historią zawsze będzie częścią tej dyskusji, niepotrzebnie wydłużając ją w nieskończoność. Ponadto wyraźnie wzrosło zainteresowanie ludzi historią tego miejsca. Okazało się też, że zagrożenie, iż zwiedzający mógłby ulec fascynacji tym miejscem, jest stosunkowo niewielkie. O wiele większe ryzyko stanowiło zlekceważenie ciekawości zwiedzających i ich ukształtowanej w innych kontekstach zdolności do krytycznej dyskusji".

Autor tych słów, Hans-Christian Täubrich, jest dziś dyrektorem Centrum Dokumentacji Nazizmu, otwartego pod koniec 2001 r. w dawnej Kongresshalle. Zwiedzający mogą tam zobaczyć wstrząsającą wystawę "Faszination und Gewalt", obnażającą źródła powodzenia Hitlera. "Nie wolno i nie powinno się przemilczać historycznej funkcji terenów zjazdów NSDAP – jako ideologicznego pola siania nienawiści rasowej. Z pewnością w tym miejscu stało wielu z tych, którzy później byli faktycznymi sprawcami zbrodni. Na tej samej zasadzie, na jakiej w wielu miejscach, które stały się metaforami ludzkiego cierpienia, wspomina się niezliczone ofiary, zadaniem Norymbergi jest prezentacja okresu zjazdów nazistów, mało chlubnego rozdziału w historii miasta" – mówi Täubrich.

Inicjatywa oddolna

Czy norymberskie Centrum Dokumentacji Nazizmu może być lekcją dla Warszawy albo Krakowa? Zachowując wszelkie proporcje – tak. Zamiast zastanawiać się nad tym, czy warszawski Pałac Kultury i Nauki jest zabytkiem, czy nie, warto pomyśleć, jak opowiedzieć jego historię ludziom, dla których stalinizm jest abstrakcyjny w takim samym stopniu jak potop szwedzki albo powstanie listopadowe. Na razie w tym (mimo wszystko) prestiżowym miejscu dominują funkcje komercyjne. Dlaczego nie pomyślano o przestrzeni memoratywno-edukacyjnej? Jej elementem mogłyby stać się np. kadry z "Rozmów kontrolowanych", popularnej komedii o stanie wojennym – filmu, którego finałem jest wizja walącego się Pałacu.

Tym razem (co ostatnio coraz rzadsze) Kraków zdaje się wyprzedzać Warszawę. Powstał wreszcie oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa poświęcony Nowej Hucie. Ulokowany na starym osiedlu, wydaje się swojski i prawdomówny. Jego pracownicy przygotowali już znaczące wystawy. Takie jak ta, która pokazała architekturę i twórców miasta idealnego, jakim w założeniu Planu Sześcioletniego miała być Nowa Huta. Albo jak ostatnia, otwarta przed kilkoma dniami, pokazująca działalność nowohuckich designerów – współcześni yuppies zdziwiliby się, wiedząc, jak wyrafinowane estetycznie były tutejsze szyldy, wnętrza bibliotek czy klubów.

Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz myślą z kolei o projekcie wystawienniczo-edukacyjnym, który młodzieży wychowanej w atmosferze wolności przybliżałby – bez patosu i nostalgii – realia PRL-u. Dogodną przestrzenią dla tych zamierzeń byłyby np. potężne, ale od lat wymarłe pomieszczenia Kina Światowid. Projekt trzeba zrealizować jak najprędzej, niebezpieczną alternatywą jest bowiem klasyczna, łatwo sprzedażna "ostalgia" – obecna już, niestety, w Nowej Hucie, np. w postaci wycieczek oferowanych gościom zagranicznym, którzy mogą objechać postalinowską dzielnicę trabantem, wejść do baru mlecznego i przyjrzeć się robotnikom w dziwacznych fartuchach.

Jednak wyraźnie zauważalna w Nowej Hucie zmiana tożsamości stała się możliwa wyłącznie dzięki mieszkańcom niechcianej dzielnicy Krakowa, którzy nagle przestali czuć wstyd i zażenowanie, wynikające z miejsca, w którym przyszło im żyć. Nowa Huta (podobnie jak wcześniej pożydowski Kazimierz) odżyła samodzielnie – przy życzliwym zainteresowaniu zachodnich turystów. To jej mieszkańcy odkryli wartość swojej dzielnicy, sprowadzając tu artystyczne działania teatru "Łaźnia Nowa", a później festiwalu "Sacrum-Profanum".

Wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy zwiedzałam kombinat metalurgiczny, oprowadzał mnie po nim stary inżynier. Bezczelna młodością, wypominałam mu wszystkie grzechy Nowej Huty ("Pan wie, że w starych zachodnich przewodnikach po Krakowie można przeczytać, iż dłuższy pobyt w tym mieście jest niebezpieczny dla zdrowia – właśnie ze względu na kombinat"). Długo milczał, aż wreszcie powiedział: "Wie pani, ten kombinat to całe moje życie. Życie uczciwej pracy". Takim ludziom należy się obiektywna i mądra opowieść o miejscu, które – niewinnie – współtworzyli.

Źródło: TP

Komentarze:
Dodaj komentarz do artykułu »

 

Niemy krzyk. Muzeum II Wojny Światowej ma być „niemym krzykiem”....
Wojna o kielichy – ciąg dalszy. Katowicki Dworzec Główny to dla niektórych jedna z...
Tango, bar i Superszalet! – Konkurs Koło 2010. Nie widziałem nigdy, aby toaleta była wyeksponowana w...
Powrót dziecka diabła. Projekt MSN od początku wzbudzał kontrowersje. Pierwsza bitwa...
Etno króluje w Szanghaju . Od 1 maja oczy całego świata zwrócone są...
Konserwatorskie nawyki. Konkurs na Plac Targowy we Wrocławiu Mieszkając...
Zielone expo. Światowa wystawa Expo 2010 w Szanghaju bez wątpienia...
Najlepsi 2009. 30 kwietnia o godzinie 23.59 zakończyliśmy głosowanie Czytelników...
Słabości schematu. Konkurs na zagospodarowanie Centrum Gorzowa został ogłoszony jako...
Architektura emergency. Ekipy ratunkowe powoli opuszczają Haiti. Po trzęsieniu ziemi,...
Typowy z problemem. W Polsce mamy do wyboru około 9700 projektów...
Chiny na nowej ścieżce ?. Demokracja to ostatnie słowo, które kojarzymy z Chinami....
Architektura i polityka. Kontrowersje wokół wpisania Domu Partii na listę zabytków,...
Architektura non olet. Miejskie toalety źle kojarzą się chyba wszystkim. Wątpliwe...
Zielone utopie. Zaczęło się od ogrodu rajskiego. Utopijnej wizji szczęśliwego...
Łagodne motyle. Wkroczenie architektury na teren kultury popularnej zapewniło jej...
Miasto moje, czyli czyje?. 13 maja w toruńskim CSW, w ramach Festiwalu...
Projektowanie bottom-up. Wraz z rozwojem badań nad inteligencją zbiorową coraz...
Modelowy Hamburg. IBA (Internationale Bauausstellung) Hamburg to architektoniczna wystawa, która...
Ludzie budują domy. Nowiny z architektonicznego świata zdominowane są przez informacje...
Złożoność i przeciwieństwo. Kontekst w historii architektury Podczas wiecu wyborczego mającego miejsce...
Zgniatacze pudeł. Architekci dekonstrukcji Według Marka Wrigleya, autora wstępu do katalogu...
Kryzys gniecie i dokręca. Kiedy w listopadzie 2008 r. z powodu kryzysu...
Architektura naprawia świat. Jak sprawić, by architektura lepiej odpowiadała na potrzeby...
Na ołtarzu…. Na początku roku przez środowisko architektów i miłośników...
2012. Rok 2012 zbliża się wielkimi – coraz większymi...
Go West. Od początku 2009 roku w Szczecinie odbywają się...
Oskary, koszmary, maliny. Gargamele, makabryły i koszmarchy – tak wygląda, w...
Miasto od nowa. Na przestrzeni ostatnich 15 lat założenia urbanistyczne w...
Wzrok nie sięga. Początek Nowego Roku, sprzyja patrzeniu w przyszłość. Jak...
Wokół symbolu. Powrót do symboli bywa kontrowersyjny. To, co dla...
Plac po obywatelsku. Jeżeli w ostatnim czasie pojawiał się temat warszawskiej...
Koniec blobotyranii ?. Rewolucja informacyjna kojarzona jest często ze słowem “demokratyzacja”. Oznacza...
Wrażliwe miejsca. Płonące samochody i szkoły, brutalne walki młodzieży z...
Zrób to sam. Koncepcja cyfrowej produkcji czerpie przede wszystkim z zasady...
Kłopoty Kuryłowicza. Profesor Stefan Kuryłowicz, jeden z najbardziej znanych współczesnych...
Wieżowce na cenzurowanym?. W połowie września najwyższy w Gdyni apartamentowiec –...
Architekci tyranii?. Monumentalne budowle powstają czasem w wątpliwych warunkach politycznych....
Scalanie horyzontu. Scalanie horyzontu Nowy Jork to miasto symboli. Zburzone wieże...
Australia i Finlandia na Biennale. Już wkrótce z wielką pompą rozpocznie się weneckie...
Prawo do przestrzeni. Prawo do przestrzeni – rozmowa z projektantem warszawskiego...
Do szczęścia potrzebne jest miasto. Do szczęścia potrzebne jest miasto – rozmowa z...
Zielona architektura. Ludzkość ma zaledwie sto miesięcy na podjęcie kluczowych...
Pod znakiem architektury. Światowy Kongres Architektury odbywa się co trzy lata....
Dom- architekt potrzebny od zaraz. Na rozległym trawniku stoją niewielkie domki. Można do...
Dyktatura inwestorów?. W Polsce inwestorów nie brakuje. Zwłaszcza, jeśli chodzi...
Przyroda uporządkowana. Najpiękniejszym dotknięciem Paryża nie jest ani Montmartre, ani...
Transparentność w architekturze. Bardzo często w opisach architektury operuje się opozycją...
Zaha Hadid: Projektuję ikony miast. Irakijka z angielskim paszportem przyjechała do Warszawy promować...
Sami nie podołamy. Sami nie podołamy Rozmowa z Janem Kubecem - prezesem...
Dziki Meksyk socjalizmu. Budując Nową Hutę, PRL próbowała stworzyć „nowego człowieka”....
Czy architekci powinni zbojkotować chiński rynek?. Po wybuchu powstania w Tybecie słynni architekci tacy...
Innowacja i optymizm.  O architekturze lat 60-tych Architektura modernizmu popularność zaczęła tracić po...
Czy blok to zła utopia ?. Robotnicy wolą coś ciepłego   Karl Popper przestrzegał, że ten, kto...
Miasto marzeń?. Takiego miasta nie było nigdy wcześniej. Brasilia -...
Zrzucic bagaż przeszłości. Jeżeli chce się zostawić po sobie coś wartościowego,...
Wieża goni wieżę. Nie ma tygodnia bez wiadomości o kolejnym wieżowcu...
Piękno brutalizmu. Szesnaście kielichów, trzy tygrysy, surowy żelbet połączony z...
Miasto jest dla ludzi. Architekci tworzą coraz ciekawsze i bardziej nowoczesne gmachy....
Odkryjmy wspólnie architekturę. Kiedy trwa boom inwestycyjny trzeba rozmawiać o Sztuce...
Pejzaż nie byle jaki. – Czym jest piękno dla Pana Profesora...
Plac niemocy. W 1991 r. w Warszawie i Berlinie zorganizowano...
Modernistyczna Warszawa. Warszawa nie musi szukać swojej tożsamości, bo ją...
Architektura w strumieniu życia. Post-modernizm jako polski odpowiednik post-modern, wydaje mi się...
Salon odrzuconych. Salon odrzuconych Po rozstrzygnięciu konkursu na warszawskie Muzeum Sztuki...
Muzeum jako spotkanie. W czasach odległego dzieciństwa często zachodziłam do naszej...
Prof. Poprzęcka: Nie budujmy takiego muzeum. Prof. Poprzęcka: Nie budujmy takiego muzeum Rada Programowa Muzeum...
Pałac jako wartość. Burzycielskie pragnienia lekkoducha Cytadela warszawska, podobnie jak Pałac Kultury,...
Niechciane dziedzictwo. Niechciane dziedzictwo "Zabytki totalitarne"– burzyć czy konserwować? Mazowiecki konserwator postanowił...
Reanimator. Władze Łodzi zdecydowały - przebudową centrum miasta zajmie...
Przeciw żonglerce. Rozmowa ze Sławomirem Gzellem - przewodniczącym Głównej Komisji...
Burzą w Warszawie. Najbardziej widoczną rozbiórką był demontaż Supersamu przy pl....
Muzeum w sklepie. W Polsce przez 50 lat nie budowano muzeów...
Jakie muzeum ?. Jakie muzeum ? Za kilka lat w centrum Warszawy...
Czym jest architektura ?. I Nagroda Monika Pytkowska ( Sochaczew) SZTUKA... Przetrwania? „Dyscyplina...
Różnorodność bez tołku. Rz: Gdyby raz jeszcze stanął pan przed możliwością...
Przeciw brzydocie. Na jednym z rysunków Mleczki jeden paskudny typ...
Za kratami. Dyskuzja na temat grodzonych osiedli w Warszawie. Domy za...
Śmierć francuskich blokowisk. Czy historia burzonego osiedla Haut du Lievre w...
Oldskulowi rodzice. Oldskulowi rodzice Znaną dziecięcą zabawą jest pytanie dlaczego właśnie...
Dzieci utopii. Dzieci utopii Nie rozpieszczała nas historia. Nękani przez wojny,...
WILK, KOZA i KAPUSTA. WILK, KOZA i KAPUSTA zjadają Prawo budowlane W Prawie...
Izba jest potrzebna. Jeżeli prawnik tuż po studiach, w imię zdobywania...
Nóż w plecy. Nóż w plecy Morderstwo czy samobójstwo architektów Poczułem się...
Nowa Architektura. Architekci rozpoczynający swoje zawodowe kariery w ostatnich 10-ciu...
Wybieram architekturę. Wybieram architekturę Architekt może odpowiedzialnie planować, projektować i...
Ocena Taczewskiego. Oto przesłanki z jakich Tomasz Taczewski wywiódł swój...
Standardy według Izby. STANDARDY WYKONYWANIA ZAWODU I ZAKRES USŁUG ARCHITEKTA Załącznik...
Nagrody i krytyka. Jury chwiali i krytykuje pomysły na zagospodarowanie Placu...
Architektura bezkrytyczna. Jaka jest różnica pomiędzy architektem a clubberem ?...
Bez niedomówień. Dlaczego przez pracownią Gehrego stoi kolejka klientów Frank Gehry...
Umiar i pasja. Umiar I pasja Wśród szarych, do bólu nudnych bloków...
Toronto Dominion Centre. Czasem doprawdy warto przystanąć i zastanowić się przez...
Zamknięta Marina w Warszawie. Lada dzień na osiedle Marina na warszawskim Mokotowie...
Galeria to nie muzeum. Próby, zrobienia z centrum handlowego wyrafinowanego dzieła sztuki,...
Przesunąć centrum. Zastanówcie się, czy centrum Katowic musi być dokładnie...
Zawód zaufania publicznego. W połowie sierpnia b.r. Izba Architektów została pisemnie...
Miasto i wieś. Czy duże aglomeracje miejskie są dobrym miejscem do...
Macherzy i ekolodzy. Macherzy i ekolodzy Dzięki otwarciu w 1997 roku zaprojektowanego...
Koniec gargameli. W polskiej architekturze trwa wojna między miłośnikami wieżyczek...
Refleksje o etyce. Paweł Zawadzki w - opublikowanym przed laty -...
Kleszcze Silversteina. - On zamienia się z szorstkiego awangardzisty w...
Protest przeciwko izbom. Po raz kolejny otrzymaliśmy protest pewnego środowiska przeciwko...
Naiwna wiara w moralność. Nie istnieje taka stolica na naszej planecie, gdzie...
Szpagat w ustawie. Stanowisko Ministerstwa Infrastruktury Założeniem projektu ustawy o planowaniu...
Betonowy raj. "Architektura nie może zależeć od dobrej woli robotników...
Wyłudzanie pomysłów. Wyłudzanie pomysłów! Apetyty organizatorów przetargów na prace projektowe są...
Poszukiwacze architektury obiektywnej. Poszukiwacze architektury obiektywnej Architektura - Murator 1/2003, Architektura &...
Zasady etyki architekta. UCHWAŁA NADZWYCZAJNEGO KRAJOWEGO ZJAZDU IZBY ARCHITEKTÓW w sprawie Zasad Etyki...
Kontrowersyjna Izba. Otrzymujemy coraz więcej głosów krytycznych na temat działania...
Gwiazda przygasa?. Okrzyknięty geniuszem architektury Norman Foster przystąpił do budowy...
Estetyczna poprawność. Gdy James Stirling, brytyjska gwiazda architektury konwencjonalnej, zobaczył...
Nowe i stare. JERZY SZCZEPANIK-DZIKOWSKI, architekt: Nie jestem entuzjastą odbudowywania nie istniejących...
Opinie o Świątyni Opatrzności. Nowy projekt Świątyni Opatrzności Bożej, którego autorami są...
Tezy Vittorio Lampugnaniego. TEZY VITTORIO LAMPUGNANIEGO: 1. Powrót do prostoty. Preferowane...





R E K L A M A





Region:
  Status zawodowy:
  Adres e-mail:
 
R E K L A M A
© KLAXON Communications 2007 STRONA GŁÓWNA | Wizytówki firm | Wizytówki biur | Polityka Prywatności | Redakcja | Reklama | Film | Kontakt
 
Strona wygenerowana w 0.250 sek.  |  design: evoStudio