|
R E K L A M A

Łagodne motyle

Wkroczenie architektury na teren kultury popularnej zapewniło jej większy rozgłos i zainteresowanie. Doprowadziło jednak to tego, że głośno jest o przedsięwzięciach spektakularnych, ciekawych dla masowej publiczności, a te mniej sensacyjne są często spychane na margines. Ale tam wciąż sporo się dzieje.
W 2008 roku pięciu studentów ostatniego roku Norweskiego Uniwersytetu Nauk i Technologii (NTNU – Norges teknisk-naturvitenskapelige universitet) założyło TYIN Tegnestue – organizację non profit, której celem jest prowadzenie działalności charytatywnej poprzez architekturę. Pierwszym wyzwaniem, z jakim się zmierzyli, był projekt niewielkich domów w Tajlandii, które mogłyby poprawić trudną sytuację mieszkaniową żyjących ludzi tam. Dzięki bazującej na wzajemnej nauce współpracy z lokalną społecznością, udało im się opracować model, który, według nich, ma duże szanse na realizację i sprawne funkcjonowanie. Przedsięwzięcie to zostało sfinansowane przez ponad 60 norweskich firm oraz dzięki pomocy osób prywatnych.
W 2008 r. członkowie TYIN pojechali do Noh Bo – małej wioski na wybrzeżu tajsko-birmańskim. Większość jej mieszkańców to uciekinierzy posługujący się językiem Karen – mieszanką tybetańskiego i birmańskiego. Znaczną część tej społeczności stanowią dzieci. Zanim młodzi architekci dokonali wyboru miejsca, w którym chcą działać, nawiązali kontakt z Norwegiem Ole Jørgenem Edną, który w 2006 r. założył w Noh Bo sierociniec. Początkowo mieszkało w nim 24 dzieci, jednak liczba ta szybko wzrosła do prawie 50. W obliczu ogromnego zapotrzebowania na tego typu placówki, Edna chciał stworzyć kolejne schroniska. We współpracy z nim i mieszkańcami wytypowanej wsi, projekt TYIN został sfinalizowany w lutym 2009 r.
Głównym celem architektów była próba odtworzenia warunków, w jakich dzieci mogły żyć w „normalnej” sytuacji. Chcieli, by każde z nich miało zapewniony dom, prywatną przestrzeń i sąsiedztwo, w którym może się spotykać z rówieśnikami i bawić. Odpowiedzią na te założenia jest sześć wzorcowych jednostek mieszkalnych.
Ze względu na formę obiektów, autorzy projektu nazwali je Soe Kier Tie Hias, czyli domami-motylami. Przy ich budowie sięgnęli po jak najprostsze rozwiązania i łatwo dostępne materiały. Frontowa i tylna elewacja budynków wykonane zostały według tradycyjnej techniki wyplatania z bambusa, stosowanej przez lokalnych budowniczych i rzemieślników. Bambus ten w większości pochodzi z lasów rosnących w promieniu kilku kilometrów od wsi. Specjalny kształt dachów z możliwością regulacji położenia frontowego okapu oraz zostawienie szczeliny między dachem a ścianami budynków, zapewnia efektywną, naturalną wentylację, a jednocześnie zabezpiecza przed wodą opadową. Ruchome daszki umożliwią też korzystanie z terenu wokół domków podczas pory deszczowej.
Konstrukcja domów wykonana jest z drewna i stali. Jej elementy są prefabrykowane, a następnie montowane na miejscu za pomocą śrub. Takie rozwiązanie ma zapewnić trwałość i stabilność konstrukcji.
Klimat tropikalnych lasów wybrzeża Tajlandii zmusił projektantów do stawienia czoła trudnym i złożonym problemom, miedzy innymi konieczności zabezpieczenia przed wilgocią i rdzewieniem elementów metalowych. Sięgnęli tu po prosty zabieg – unieśli budynki nad poziom gruntu, umieszczając je na czterech podporach umieszczonych w starych oponach. Musieli też zadbać o niskie koszty produkcji domów, łatwy montaż i maksymalną funkcjonalność.
Podobno architektura służy rozwiązywaniu problemów. Wbrew pozorom, znacznie więcej czeka ich na architektów zajmujących się podobnymi jak ten projektami. Konieczność minimalizacji czasu i nakładów w połączeniu z trudnymi warunkami klimatycznymi i środowiskowymi okazuje się ogromnym wyzwaniem. Często trudniejszym niż budowa wieżowca za miliony euro.








|