|
R E K L A M A

Koniec blobotyranii ?

Rewolucja informacyjna kojarzona jest często ze słowem “demokratyzacja”. Oznacza to tyle, że dzięki sieci 2.0 dostęp do informacji jest znacznie szerszy niż było to wcześniej, a informacje które są przekazywane za jej pośrednictwem pochodzą od samych użytkowników. Każdy może dzisiaj założyć bloga czy wiki, skomentować czyjś wpis, a przy znajomości podstaw programowania napisać nawet własną aplikację na Facebooka. Czy architekci korzystają z tych możliwości? Istnieje wprawdzie na Facebook’u aplikacja “I’m an architect”, ale poza tym przykładem rewolucja informacyjna dotychczas raczej ominęła architekturę.
W architektonicznym świecie implementacja technologii informacyjnych w projektowaniu zaowocowała czymś dokładnie odwrotnym – nie “demokratyzacją”., a “tyranizacją”. Wprawdzie “Blobytecture” i jej późniejsze, poważniejsze skutki wynikają właśnie z zaimplementowania technologii informacyjnych w projektowaniu, ale liczba szkół, w których można nauczyć się korzystania z tych technik jest bardzo niewielka.

Podobnie jest w sferze teoretycznej, gdzie pojawił się swoisty obieg zamknięty. Architektoniczna dyskusja jest mocno zdominowana przez “gwiazdorskie pracownie architektoniczne”. Te pracownie są zaś zasilane absolwentami “gwiazdorskich szkół architektury”. W Europie, przynajmniej w zakresie projektowania w cyfrowym paradygmacie, karty są rozdawane na osi Londyn – Delft. Można dołączyć do tej dwójki także ETH w Zurychu oraz Angewandte w Wiedniu. Mamy więc zwalczające się nawzajem, londyńskie Bartlett oraz Architectural Association, holenderską TU Delft, szwajcarską ETH i wiedeńską szkołę Wolfa Prixa. Kilka dekad temu wykładowcy z AA stworzyli też wydział architektury na University of Columbia. Dla kompletności obrazu należałoby dodać do “europejskiej” osi także Nowy York. Prawdopodobnie w Los Angeles, które ma swój własny Sci Arc, ta oś nie jest tak bardzo odczuwalna. Jest ona za to bardzo odczuwalna w Indiach lub w Ameryce Południowej.
“Demokratyzacja” powoli zaczyna jednak dotyczyć także sposobu, w jaki komunikują się ze sobą architekci. Można wyciągnąć takie wnioski patrząc na prace wykładowców i studentów na Katolickim Uniwersytecie w Chile. Są one do znalezienia dzięki sieci 2.0 – Diego Pinochet skomentował jeden z postów na moim blogu zostawiając jednocześnie link do swojego. Prace studenckie z Chile, w tym przypadku formy wycinane na maszynie CNC (które będą później podstawami do próżniowego formowania plastiku), zostały wykonane za pomocą bardzo podobnej technologii do tej, użytej przy projektach widocznych na powitalnych stronach Sci Arc lub TU Delft.

Jest więc w architekturze szansa na to, że także w innych częściach świata architektura i dizajn wkroczą na podobną, innowacyjną ścieżkę, która idą już niektórzy architekci w Chile (i nie tylko). Gdy mówi się o “innowacyjnej ścieżce” nie idzie o kopiowania wzorców kreowanych w gwiazdorskich szkołach za pomocą narzędzi, których same te szkoły używają. Chodzi raczej o ścieżkę eksperymentalną, która może doprowadzić zupełnie gdzie indziej, niż znajduje się w tej chwili, na przykład, Columbia. Metody komunikacji typowe dla sieci 2.0 z pewnością mogą tu pomóc.
|